28 lut 2018

"Ukryty wymiar" Stanisław Szwast

Mieliście kiedyś tak, że książka tak bardzo nie trafiła w Wasz gust, że trudno Wam było przeczytać choćby jedną stronę? Mnie to właśnie się przytrafiło podczas czytania "Ukrytego wymiaru." Ta recenzja będzie inna niż wszystkie, ponieważ książki nie przeczytałam do końca, ale nie chciałam od razu spisywać jej na straty. Dlatego książkę dałam do przeczytania osobie, która bardziej odnajduje się w tematach, w których jest napisana ta książka. Jej recenzję dziś przeczytacie.




 Najpierw coś ode mnie :)
Książka opowiada kilka historii, a przede wszystkim Sekretarza Cesarstwa Lana Nazara, dwójki jego synów - Beliego i Asila, młodego Gurkha.  Na Planecie – Stolicy Cesarstwa, na której nie działa elektryczność, pojawia się zagadkowa anomalia, zdająca się umożliwiać podróże w czasie. Niestety jej działanie jest nieprzewidywalne i nikt nie potrafi go kontrolować, a zbadanie zjawiska utrudnia trwająca od lat wojna pomiędzy planetami Zamieszkałego Wszechświata.  Członek najwyższych władz Cesarstwa wysyła swoich dwóch synów z delikatnymi misjami – jeden ma wyjaśnić anomalię, a drugi przynieść imperium zwycięstwo w wojnie. Sprawy komplikują się jednak, gdy obaj synowie znikają bez śladu, w Stolicy wybucha bunt, a na tyłach wroga pojawia się tajemniczy kult religijny, którego przywódca podaje się za mesjasza. 
Ta książka już od początku mi się nie spodobała, ponieważ nie przepadam za gatunkiem sci-fi i chyba nigdy się do niego nie przekonam. Było za dużo bohaterów, stronę musiałam czytać po kilka razy, żeby wiedzieć o co chodzi. Nie polecam jej osobą, które wolą czytać takie typowe młodzieżówki czy dramaty, a sci-fi nie lubią. Myślę, że fanom tego gatunku może się spodobać, a nawet może być uznana za "dobry kawałek polskiego sci-fi". Ja się na takich książkach kompletnie nie znam i w ogóle mnie one nie kręcą. 

A oto recenzja Magdy :)


„Łatwiej niektórym książkę napisać, niż drugim ją przeczytać.”

Adam Żółtowski

Witajcie!
Nazywam się Magda i jestem koleżanką Weroniki z liceum. Zwróciła się do mnie o pomoc w recenzji książki, którą dostała od wydawnictwa. Jak możecie się domyślać, chętnie się zgodziłam.  Mam nadzieję, że wam się spodoba, chociaż muszę się do czegoś przyznać. Nie przeczytałam tej książki w całości i moja opinia może nie być do końca dopracowana.

Książka nosi tytuł „Ukryty Wymiar” autorstwa Stanisława Szwasta.
Dotyczy tematyki science-fiction, którego w wielu przypadkach nie lubię, jednak zdecydowałam się na pomoc Weronice, po przeczytaniu opisu, który wydawał się początkowo zazębiać się z moimi klimatami, czyli historią.
Myliłam się jednak, gdyż akcja powieści dzieje się w 39 wieku naszej ery. Trwają badania poszukiwawcze, które dotyczą śladów z roku około 2400. Przyznacie, nie jest to historia, w postaci, jakiej się spodziewałam ;)

Miałam problemy z przeczytaniem, gdyż byłam chora na to, co wszyscy w Małopolsce, czyli na grypę. Potem miałam dużo nauki związanej z opuszczaniem szkoły, powrotem do szkoły i wiele wyjazdów podczas ferii. Chcę wam jednak przekazać tyle informacji, ile udało mi się zebrać podczas czytania w czasie wolnym.


Książka zaczyna się tragicznie, początek jest nudny, było bardzo ciężko przez niego przebrnąć, dalej było już lepiej. Niestety, nie zaczyna się zbyt genialnie, gdyż jedni z bohaterów zostają poznani, gdy postanowili uprawiać sex w historycznym dla nich miejscu, w czasie, w którym ich zespół przeprowadzał tam badania archeologiczne. Uwierzcie, nie było to napisane w ciekawy, przynajmniej dla mnie, sposób.
Tak jak wspomniałam, potem akcja się rozkręciła, pojawili się nowi bohaterowie, inne wątki, niż te dotyczące badań naukowych. Poznajemy braci, dwóch różnych chłopców, mających wspólnego ojca. Nie pałają do siebie sympatią. Ich wątek jest ciekawy, gdyż obaj zostają wysłani na skrajnie niebezpieczne misje, obaj w całkiem innych warunkach. Nie chcę spoilerować, bo nie wiem co na to Weronika. Polecam wam jednak, jeśli ktoś planuje przeczytać tę książkę, niech skupi się na relacjach braci i ich wyprawach, na które wysłał ich ojciec – naprawdę warto.



Trzecim, niestety ostatnim wątkiem, jest wątek Dhiraja, pochodzącego z zamożnej rodziny, mającej bogate tradycje wojskowe. Na jego planecie każdy chłopiec jest wysyłany do wojska. Może powrócić do domu, jedynie gdy zabije wroga i tylko wtedy może prosić dziewczynę o rękę. Ma swoją ukochaną Mapu, do której wzdycha po cichu licząc, że uda mu się zabić tylko jednego przeciwnika, a potem wróci, poprosi ukochaną o rękę i już nigdy nikogo nie zabije. Dhiraj boi się jednak spowodowania śmierci obcej osoby, która nic mu przecież nie zrobiła. Bardzo go polubiłam, dzięki tej cesze. Na jego planecie nikt nie ma takich rozterek, a on jeden wykracza poza; w moim mniemaniu bardzo zły, system!

„Nigdy nie był na innych planetach, ale rozmyślał o nich, wspominając prawdy i wartości wpojone mu za dziecięcych lat przez opiekunkę-niewolnicę, którą kochał jak matkę. Elena byłą pochodzenia staro ziemskiego. W tajemnicy przed rodzicami Dhiraja nauczyła go, że świat może być pięknym miejscem, gdzie ludzie kierują się miłością bliźniego, a istotą ich wartości nie jest pozycja społeczna, lecz płynące z ich serc dobro.”

Dhiraj przypomina mi tutaj odrobinkę mojego ulubionego księcia Kaspiana z „Opowieści z Narnii”.  Jak wiecie, wiele z tej książki zostało jeszcze przede mną, ale jak na razie jest to dla mnie najciekawszy wątek w tej książce!

Nadszedł czas na krótkie podsumowanie :D
Polecam tę książkę głównie tym, którzy interesują się gatunkiem science-fiction oraz wszystkimi nowinkami technicznymi, z którymi związany jest taki świat. Szczerze, to mnie wykończyły opisy walk, więc jeśli ktoś za tym nie przepada, też zastanowiłabym się nad tym, czy warto jest poświęcać swój czas na tę książkę. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że moja ocena książki jest pozytywna i jeśli znajdę czas, to będę chciała ją skończyć!
Mam nadzieję, że w miarę mi poszło, gdyż to moja pierwsza recenzja.
Możecie mi dać znać w komentarzach, czy było dobrze, a co powinnam zmienić, bo być może w przyszłości założę swojego bloga, więc wasze rady będą cenne!

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu AlterNatywne  :D 


26 komentarzy:

  1. Ooo... Zdecydowanie podziękuję :/

    Pozdrawiam serdecznie,
    Toukie z ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie lubisz takich klimatów, to nie ma co :D

      Usuń
  2. Zdecydowanie nie moje klimaty
    Pozdrawiam cieplutko
    My Blog ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli widzę, że większość osób nie przepada za książkami tego typu.

      Usuń
  3. interesting book dear,i need to read,thanks for sharing..

    https://clicknorder.pk online shopping in pakistan

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam takich książek, a Twój brak chęci do niej dodatkowo mnie nie przekonuje. Fajnie, że mimo wszystko dodałaś recenzję.
    pozdrawiam, MÓJ BLOG♥

    OdpowiedzUsuń
  5. A to widzę, że obie się"poddałyście" pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Krótkie wprowadzenie do książki zapowiadało ją całkiem ciekawie, ale po przeczytaniu bardziej szczegółowej recenzji chyba jednak bym się nie skusiła... Nie moje klimaty i odpychają mnie nudne opisy walk :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego to ja nienawidzę. Jeśli są nudne oczywiście :)

      Usuń
  7. Nie lubie takiego klimatu.. :c

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, ze książka, która Ci się nie spodobała powędrowała do kogoś innego. Warto sobie pomagać ;)
    Nie mój gatunek. Bardzo nie lubię Sci-Fi w filmach jak i książkach. Nie licząc takiego pojedynczego wątku jak np. w "Niezgodnej".
    Na początku mogłabym się do niej przekonać. Jednak nie wiem czy te wszystkie opisy mnie przyciągają. Raczej odpychają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda mnie wybawiła :D Nie miałam pojęcia jak zrecenzować książkę, której nie przeczytałam.
      mam dokładnie tak samo :)

      Usuń
    2. Chwała dla Magdy! :D
      No, ale na jaki super pomysł wpadłaś ;)

      Usuń
  9. Nie mój klimat, mnie jakoś ciężko trafić w gust z książką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam z powieściami science fiction i tę na pewno sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Też kiedyś dostałam książkę o podobnej tematyce i jakoś kompletnie nie mam siły by się do niej zabrać. Niektóre książki są po prostu gatunkowo ciężkie, mimo, że na takie nie wyglądają.
    Buziak,
    Ola ;)
    (m)ole teatralne

    OdpowiedzUsuń

Copyright © weruczyta , Blogger